a byłam dziewicą, a jestem prezesem
RSS
wtorek, 28 lutego 2006
I niech Moc bedzie z Wami.

Pozdrawiam z New Yorku. Obwieszczam koniec bloga, przynajmniej w obecnej postaci.

Musze jasno stwierdzic, ze moje zycie uleglo takiej przemianie, ze przestalam kompletnie byc prezesem. W dodatku zyje w takim tempie, ze nawet sil nie mam, nie mowiac juz o ochocie, zeby to wszystko zapisywac.

Tak wiec: a bylam dziewica, a bylam prezesem, a jestem sobie.

Trzymajcie sie mocno i zyjcie ciekawie. I niech Moc bedzie z Wami. Wszystkimi. Amen.

21:59, slotka1
Link Komentarze (95) »
środa, 01 lutego 2006
Niewolnica w Paryzu

Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko z Paryza. Tu naprawde czuc juz wiosne!

Wlasnie sie rozlokowalam w mieszkniu przyjaciela przyjaciela. Mieszkam niedaleko stacji metra Belair i czekam na Dodo, ktora ma dojechac wieczorem.

Ulga. Zostawilam za soba milion stresow i napiec. Nawet nie wiedzialam, ze tak mnie to wszystko meczy. Kiedy nie mialam pieniedzy naprawde czulam sie wolniejsza i szczesliwsza, ale i tak wiem, ze nikt kto sam tego nie doswiadczyl i tak w to nie uwierzy.

Wszyscy szukaja nie tam gdzie mozna cos znalezc. A poniewaz nie znajduja to oszukuja siebie, ze gdyby tylko znalezli...

Tu nawet swiatlo jest jakies bardziej optymistyczne. I ludzie... Oczywiscie oprocz kolorowych mieszkancow, ktorzy pewnie doswiadczeni w poprzednich pokoleniach kompletnie nie potrafia uniesc nadmiaru mozliwosci jakie oferuje im ich wlasne zycie.

My, Polacy, mamy podobnie. Zamiast sie kochac i smiac, pielegnujemy nienawisc i zlosc.

Przylecialam dzis rano, zjadlam z kumplem i jego dziewczyna przepyszny obiad na Montmartrze... Z okna mam widok na dziesiatki kamienic, tak jakby wszyscy ludzie postanowili mieszkac w Paryzu.

A ja ciagle mysle o zarabianiu pieniedzy. O interesach.

Jak wyzwolona niewolnica, wciaz jeszcze wierna swemu dawnemu, wcale nie tak bardzo zlemu panu. 

16:01, slotka1
Link Komentarze (150) »
sobota, 28 stycznia 2006
Bambariba

Wraca mi forma i poczucie humoru. Postanowiłam fundnąć sobie rejs - marzyłam o tym od dziecka. W ogóle zaczynam spełniać swoje marzenia. Zwiedzanie świata, sypianie z seksownymi facetami, bycie pisarką.

To zmiana tożsamości. Bardzo trudno jest nie myśleć o biznesie, olewać okazje. Bo przecież pieniądze wciąż leżą na ulicy. Zawsze i wciąż, i będą tam - szeleszczące banknoty, ale jak długo można chcieć tylko patrzeć pod nogi i je zbierać?!

Myślę o rejsie przez Atlantyk. Na przykład do Brazylii, albo Argentyny. A może dookoła świata? I mieć chłopaka w każdym porcie? I zaliczać sympatycznych i przystojnych marynarzy?

Pierwszy oficer... Drugi oficer... W ogóle atmosfera takiego luksusowego statku... Nigdy nie miałam na to czasu, żeby sobie po prostu tak popłynąć.

Wczoraj przeleciałam niezłego faceta. Muzyk. Z jasnymi dredami sterczącymi wokół jego chłopięcej twarzyczki. Ostro było. Pozostawiłam go w przekonaniu, że to on jest starszy ode mnie o kilka lat.

W ogóle stwierdziłam, że strasznie dużo zależy od ciuchów. Kupiłam sobie trochę tanich bluzeczek dla nastolatek i mini spódniczkę w szkocką kratę i goście podrywali mnie jak nieletnią Lolitkę.

Dobry seks był wczoraj, wymieniliśmy się telefonami. Właściwie po co wyjeżdżać? Ten muzyk mówił mi właśnie, że grał na takim wielkim jachcie dla miliarderów. Może tam poznam jakiegoś arabskiego szejka, albo teksańczyka z dołkiem w podbródku?

Albo biednego grajka? Albo jakąś znudzoną, piękną żonę jakiegoś starego bogacza? Albo najpierw polecę do Paryża jednak spotkać się z Dodo i napisać moją biografię?

A tymczasem wracam do łóżka. Niestety tylko spać, bo Janko Muzykant musiał dziś pojechać na koncert. Kto to widział, żeby tak zostawiać damę samą, nawet bez jednej malutkiej fujareczki?!

12:24, slotka1
Link Komentarze (35) »
wtorek, 24 stycznia 2006
Rzygam kasą - chcę faceta

No. No i tatuś wyzdrowiał. Poczułam dużą ulgę, bo gdyby zmarł to kolejna śmierć na blogu wyszłaby naprawdę idiotycznie. Kiedyś przeczytałam, że przypadki wyglądają nieprawdopodobnie tylko w literaturze...

Ale w moim życiu to już jest naprawdę odjazd. Moja matka, z którą siłą rzeczy spędzałam ostatnio trochę czasu, mimo że przez całe życie wykładała matematykę na tzw. wyższej uczelni teraz nic innego nie robi tylko stawia sobie pasjanse i "puszcza totka".

Mówię jej:

- Przecież to idiotyczne! Przecież ty się zajmowałaś rachunkiem prawdopodobieństwa! Habilitowałaś się z teorii gier, a teraz przekładasz te karty i liczysz, że trafisz szóstkę?!

Na co matka:

- Podaj mi sześć liczb.

Podałam - trafiłam "czwórkę". Matka przestała się do mnie odzywać przez pół dnia, taka była wściekła. Koniecznie mi chciała wcisnąć te sto dziesięć złotych i udobruchała się dopiero wtedy kiedy kategorycznie odmówiłam i wyjaśniłam, że to ona zapłaciła za kupon.

Szkoda, że nie trafiłam miliona. W sprawach damsko-męskich kompletna posucha. Chyba wymroziło wszystkich fajnych facetów, bo natrafiam na samych pokurczonych, to pewnie z tego zimna. Ojciec przeżył, to ja lecę do ciepłych krajów.

Chciałam powiedzieć - zadzieram kiecę i lecę! Będę pisać! Pa!

+

21:32, slotka1
Link Komentarze (34) »
czwartek, 19 stycznia 2006
Na niełonowym włosku

Paryż mi zawisł na niełonowym włosku. Ojciec zachorował i jest w szpitalu. Tak...

Przez moment nawet pomyślałam czyby go nie olać dokumentnie, ale po chwili stwierdziłam, że jakkolwiek by nie byli pokręceni ci moi rodzice to jednak coś im się ode mnie należy. W bidulu dużo lżej niż u nich toby mi nie było.

Jadę więc w rodzinne strony. To raz. Bloga piszę i jak będę planowała, że kończę to obwieszczę to wyraźnie. To dwa. Bo ja w ogóle wyraźna babka jestem. To trzy.

A na temat mojej firmy to mnie rozczuliliście jak mało kiedy! Czy ja wyglądam na taką bizneswomen, która ze szwagrem w przybódówce kręci jakimś szemranym interesem!

 Wy myślicie, że z firmy można tak sobie odejść?! Wiecie jakie to są rozmowy?! I ile ich?! To jest wiarygodność! Zaufanie! Marka! Dobre imię! Ponad setka ludzi, za których w jakimś stopniu ja się czuję odpowiedzialna!

Jak tak poczytałam te komentarze, to sobie pomyślałam, że Polska to jest właśnie taki kraj, gdzie w szkołach uczą religii i wiedzy o społeczeństwie, a o uczciwości i odpowiedzialności nikt się nawet nie zająknie.

Kurwa! - żebyście nie myśleli, że tylko Wy umiecie sobie, kurwa, poprzeklinać!

23:08, slotka1
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 16 stycznia 2006
Paris, Paris!

Urlop wypisałam. Do pierwszego marca włącznie. A potem odejdę za tzw. porozumieniem stron.

Chciałam moją sekretareczkę osobistą pocałować na odchodne w usta z języczkiem, ale ta wstała błyskawicznie dzięki czemu mogłam ją co najwyżej pocałować w biust.

Zamiast więc penetrować języczkiem różowym dziecięcą buziuchnę, złapałam ją obiema rękami za tyłek, przyciągnęłam do siebie i wycedziłam do tego biustu:

- A taką na Ciebie miałam ochotę... Może jak nie będę szefową to zdecydujesz się na seksik? Chociaż wtedy to już zupełnie nie będę miała u Ciebie szans, prawda?

Nic bidula nie powiedziała, ale za to przestała chlipać. Przynajmniej na chwilę.

Ja za to oddaliłam się w sobie tylko znanym kierunku. Poza sekretarką muszę uczciwie zaznaczyć nikt po mnie nie płakał, dziwne, co nie?

Zlecenia powydawane, umowy pospisywane. Jutro szukam biletu do Paryża.

Kumpel mi mówił, że mnie nie przyjmie pod dach, bo jest z nową dziewczyną (nie wiem w czym mu to właściwie przeszkadza), ale ma znajomego malarza, który właśnie wyjechał i odda mi jego mieszkanie z pracownią.

Ale najfajniejsze jest to, że Dodo zgodziła się przyjechać na kilka dni. Voila Paris!

22:51, slotka1
Link Komentarze (24) »
niedziela, 15 stycznia 2006
No. Ciągle szukam.

Dzień spędziłam w domu. Z kartką papieru i ołówkiem w ręku. Planowałam sobie rok. Pogadałam z Arturem. O seksie. Powiedziałam mu co mi nie odpowiadało. A on na to:

- Wiesz, trochę za stary jestem, żeby się zmieniać.

- Ty nie masz się cały zmieniać. Jesteś fajny gość. Ale seks to nie są jakieś solowe występy. Patrz, jak tańczymy, to jakoś jesteśmy zgrani, a w łóżku, tak jakbyś mnie nie zauważał.

A on na to:

- Może to kwestia braku publiczności?

I powiedzieliśmy sobie "Good Bye!". I zyskałam całą niedzielę dla siebie.

Podjęłam decyzje. Sprzedaję majątek mojego ex. Rozstaję się z firmą. I najpierw jadę do ciepłych krajów na co najmniej miesiąc. Tyłek mnie jeszcze trochę pobolewa, ale mam już serdecznie dość patrzenia na ten bród, zaspy i smutne twarze Polaków-katolików.

No i szukam przygód! "Czytalność" mi znowu wzrosła, to postanowiłam faktycznie napisać autobiografię. Na Musia się obraziłam, bo mi zaproponował, że mnie pozna z jednym filmowcem, który by mógł zrobić z mojego życia film.

Wkurzyłam się, bo Muś mnie trochę w tym potraktował jak pornogwiazdę. A czy ja, kurwa, może Waszym zdaniem, sprawiam wrażenie kogoś kto chciałby być gwiazdą porno?!

(Hm... Chociaż z drugiej strony...)

Ale jak trochę ochłonęłam to sobie pomyślałam, że właściwie dlaczego nie?!

Jak przestanę być poważną panią prezes, to przecież będę wszystko mogła. Film? Why not? Erotyk? Voila!

Ale najpierw to sobie książkę wydam. I zaliczę jakiegoś apetycznego Mulata, albo nie mniej apetycznego młodego Murzyna. Albo i Mulata, i Murzyna, i jeszcze jakiegoś Rosjanina na raz! Bzdury jakieś straszne wypisuję, kurczę blade, muszę odzyskać dawną formę.

Może do znajomego do Paryża wyskoczę? Obolałą, nie-obolałą, ale jak się chce zmian to trzeba ją ruszyć. Dla mniej lotnych umysłów wyjaśniam, że o własną dupę mi chodzi.

Właśnie - o własna dupę mi chodzi, o nic mniej i nic więcej! La haim!

21:28, slotka1
Link Komentarze (10) »
piątek, 13 stycznia 2006
Był seks. Koniec znajomości?

Dupka co prawda jeszcze mnie boli, ale to niestety nie tłumaczy sprawy. Wielka szkoda.

Artur, jego niewątpliwa inteligencja, urok, bojowe spodnie i podstrzyżona głowa niestety nie przełożyły się w najmniejszym stopniu na dobry seks.

Seks był beznadziejny pod każdym względem. Jejku, no cóż - miły facet, ale jakoś kompletnie mnie nie biorący w łóżkowych sprawach.

Co oznacza koniec seksualnej możliwości. Chciałam napisać "seksualnej znajomości", ale faktycznie możliwości Arturka miłego są niestety ograniczone.

I to nie, że tam jakaś impotencja, czy przedwczesny wytrysk...

Tak nie pasujemy dio siebie, że myślałam, że najpierw się wkurzę i powiem mu, żeby przestał, potem, jak jednak się opanowałam, to wygladało na to, że uprawiam onanizm z jakimś facetem skaczącym po mnie jak po gumowej lalce.

Dramat.

W dodatku, gdy napisałam, że wprowadził się do mnie mężczyzna (a kto Wam, kurwa, powiedział, że na stałe?!), to ponad pół tysiąca Czytelników przestało mnie czytać. Z dnia na dzień!

Piątek. Trzynastego. Kurwa, kurwa - jak ja mam nie być przesądną?!

Pozdrawiam najwierniejszych i od jutra zaczynam nowe życie.

Faktycznie, jeden komentarz mnie ruszył. Przed pół rokiem to napalałam się na Musia, żeby go sobie przelecieć i nie zastanawiać się co będzie dalej. Potem zaliczyłam i jego i kilku jeszcze panów i znudzona zatęskniłam za jakąś stałością.

Ale stałość w  postaci Czarnego Tulipanka, olała mnie przy pierwszej okazji. To ja jak idiotka zaraz się zakochałam, sama sobie skopałam dupkę i zaliczyłam najgorszy chyba seks w życiu z najfajniejszym chyba gościem jakiego miałam okazję znać.

I wystarczy. Od jutra zaczynam nowe życie. Jeszcze raz sobie "kurwa" napiszę, to może mi trochę ulży. Kurwa, kurwa, idę spać.

23:23, slotka1
Link Komentarze (18) »
czwartek, 12 stycznia 2006
Artur - król

I oto wprowadził się do mnie facet, o którym wiem tylko tyle, że chodzi w bojówkach, ma czterdzieści lat i podgolony łeb.

- Czym ty się właściwie zajmujesz? - pytam go gdy wiózł mnie na prześwietlenie.

- Rozrywką. - I nie powiedział nic więcej.

Może to jakiś oszust?!

Wszystko by się zgadzało: miły, wzbudzający zaufanie (no może nie tymi spodniami i fryzurą, ale tak jakoś z oczu mu uczciwie patrzy), dysponuje nieograniczenie wolnym czasem.

Seksu między nami nie ma. Na razie prowadzimy grę wstępną i cały czas gadamy. To pierwszy facet, który wszedł do mojego mieszkania i powiedział, cytuję:

- Kijowo tu masz. Czuje się, że brakuje meskiej ręki.

Ale zawiózł mnie na ostry dyżur, gadał z lekarzem, wykupił leki i gdy zaproponowałam, że się rozliczę parsknął naprawdę szczerym śmiechem. Taki opiekuńczy. W ogóle czuję się jakbym go znała od dwudziestu lat.

Powiedział, że będzie spał obok mnie i zrobił to takim tonem, że nawet nie próbowałam tego podważać, czy powiedzieć mu, że się na przykład krępuję.

Ale smarowanie tyłka zaproponował tak, że miałam do wyboru - potraktować to jak żartobliwą propozycję i się zgodzić, czy wybrać inne rozwiązanie.

Jestem trochę oszołomiona. Napiszę tak - dupka mnie boli, ale nie od seksu, śpię w łóżku z facetem, z którym w ogóle nie sypiam i sama się dziwię, co to się w moim życiu dzieje.

Acha i dotarło do mnie, że w ostatnich, długich tygodniach to ja miałam chyba deprechę. Albo może w ogóle w ostatnich miesiącach, czy latach?! W ogóle gdzie ja miałam oczy i rozum, i po jaką cholerę zaliczałam tych wszystkich facetów?!

Wszyscy inni przy tym jednym wydają się jacyś płascy i nieciekawi. Może jedynie z wyjątkiem Tulipanka, bo do tego szczeniaczka to ja mam naprawdę masę sympatii. Ale cóż: było, minęło i nastał Artur.

Król? Król. The król.

23:07, slotka1
Link Komentarze (9) »
wtorek, 10 stycznia 2006
Dupa zbita

Najczęściej chodzę w butach na obcasach, dziś byłam na płaskim. Pośliznęłam się na kawałku lodu i walnęłam z całych sił tyłkiem o chodnik. I żeby było już zupełnie tragikomicznie to najpierw doznałam olśnienia:

- Tylko Artur! To jest przecież ten jeden jedyny! - a zaraz po uświadomieniu sobie tego co to mi strzeliło do głowy (i po tym jak to mi trotuar strzelił w dupę!) dostałam ataku niepowstrzymanego i absolutnie histerycznego ataku śmiechu.

Naprawdę tak sobie pomyślałam. W ułamku sekundy, chyba nawet jeszcze wtedy, gdy leciałam, albo gdy walnęłam tą moją biedną dupką.

Mam potężnego sińca, który malowniczo rozlewa się na dwa pośladki. Oraz przekonanie, że mimo kariery, majątku, zmarszczek i lat wciąż jestem tak naprawdę biedną, naiwną, nastoletnią blondyneczką.

Jeśli więc chodzi o bliskość, to zbliżyłam się dziś do poziomu gruntu! Dupa zbita - i to bardzo dosłownie. Całe szczęście, że lubię spać na brzuchu. Dobranoc!

22:52, slotka1
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
następne
Archiwum
Lipiec 2005
Sierpień 2005
Wrzesień 2005
Październik 2005
Listopad 2005
Grudzień 2005
Styczeń 2006
Luty 2006
Zakładki:
Świntuszenie
Wszystkie otworki
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog